Program w Radiu TOK FM - wtorek, godz. 23.00 - 24.00 DO USŁYSZENIA!
Bronmy Doliny Rospudy!
poniedziałek, 26 listopada 2007
Cire.pl: Wicepremier Pawlak popiera Ignalinę

Przebywający w Brukseli Wicepremier, Minister Gospodarki - Waldemar Pawlak przyznał, że nasz kraj jest zainteresowany energetyką jądrową – podaje za Informacyjną Agencją Radiową portal wp.pl.

Waldemar Pawlak brał udział w spotkaniu ministrów gospodarki krajów Unii. Ujawnił również, że rozmawiał na temat budowy elektrowni w Ignalinie z ministrem gospodarki Litwy. Zdaniem Pawlaka konieczne jest jak najszybsze uzgodnienie warunków tego przedsięwzięcia.

Wirtualna Polska


Zajrzyj na strony kampanii Zielona Energia

20:42, ekologiapolityczna , Polityka energetyczna
Link Komentarze (1) »
wtorek, 20 listopada 2007
Gazeta.pl: Spontanicznie w obronie Rospudy
Czy proces współprzewodniczącego Zielonych 2004 Dariusza Szweda doprowadzi do zmiany ustawy o zgromadzeniach i kodeksu wykroczeń? Chce tego oskarżony i jego adwokat.
 
Wczoraj mec. Katarzyna Woroszylska w imieniu Szweda, obwinionego o zorganizowanie nielegalnej demonstracji przeciwko budowie obwodnicy Augustowa przez Dolinę Rospudy, poprosiła sąd o zadanie pytania Trybunałowi Konstytucyjnemu.
 
Chce, by Trybunał wypowiedział się, czy zgodny z konstytucją jest artykuł kodeksu wykroczeń, który pozwala ukarać organizatorów niezgłoszonych demonstracji.
 
Tak właśnie było z demonstracją organizowaną przez Szweda 10 lutego na chodniku przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie. Protest (według szacunków Zielonych 200 osób, według policji - 70) miał związek z wizytą u prezydenta Lecha Kaczyńskiego przewodniczącego Komisji Europejskiej José Manuela Barrosa.
 
Organizatorzy i uczestnicy skrzyknęli się poprzedniego dnia wieczorem, gdy w portalach pojawiła się informacja o przyjeździe Barrosa.
 
- Zwróciłem się z prośbą do dyrektor biura prasowego Zielonych 2004 o rozesłanie tej informacji do mediów i organizacji ekologicznych. Nie znałem większości osób, które przyszły następnego dnia - mówił wczoraj przed sądem Szwed. Gdy przewodniczący Barosso wjeżdżał do Pałacu i z niego wyjeżdżał, zgromadzeni skandowali: "Obwodnica, całkiem jasne, być powinna poza miastem!". Nikt nie wszedł na jezdnię, manifestacja nie tamowała nawet ruchu na chodniku.
 
Policja wylegitymowała Szweda i skierowała przeciwko niemu do sądu grodzkiego wniosek o ukaranie. Działacz dostał grzywnę 100 zł. I zgłosił tzw. sprzeciw. Dlatego wczoraj jego sprawa trafiła na wokandę. - Trzy dni później ta manifestacja nie miałaby sensu, bo nie byłoby bezpośredniego kontaktu z przewodniczącym Barosso, a to miało kluczowe znaczenie dla nagłośnienia sprawy ochrony Doliny Rospudy - Szwed wyjaśniał, dlaczego konieczna była demonstracja "spontaniczna".
 
Takiej formy zgromadzenia nie przewiduje nasze prawo. A każde zgromadzenie publiczne z udziałem powyżej 15 osób każe rejestrować trzy dni wcześniej. - Konstytucja gwarantuje wolność zgromadzeń, a ustawa o zgromadzeniach i kodeks wykroczeń ją ograniczają, stąd pytanie do Trybunału, czy zgromadzenia spontaniczne - czyli takie, które nie mogą być zgłoszone w terminie wskazanym przez ustawę, a których późniejsza organizacja traci sens - mogą być legalne - tłumaczyła w kuluarach procesu mec. Woroszylska.
 
Z analizy Fundacji Helsińskiej, która w ramach programu spraw precedensowych obserwuje sprawę, wynika, że legalność spontanicznych zgromadzeń dopuszcza prawo innych państw Unii, np. Włoch czy Niemiec, a także USA. "Wymóg zawiadomienia na co najmniej trzy dni przed planowanym zgromadzeniem w pewnych okolicznościach jest nieuzasadnionym ograniczeniem dla korzystania z konstytucyjnej wolności zgromadzeń" - czytamy w analizie Fundacji.
 
Sąd zdecyduje 27 listopada, czy zapytać Trybunał, jak rozwiązać ten konflikt.
 
Bogdan Wróblewski
 

Źródło: gazeta.pl
13:33, ekologiapolityczna
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 listopada 2007
Gazeta.pl: Ekolodzy na dołku.

Noc w policyjnej izbie zatrzymań, kajdanki na rękach - to spotkało siedmiu działaczy Greenpeace za to, że rozwiesili transparent na krakowskim hotelu Qubus. Policja i prokuratura chciały postawić ich przed sądem 24-godzinnym, ale w piątek zaczęły się zastanawiać, czy w ogóle doszło do złamania prawa

- To było ciężkie przeżycie. Trzymano nas w jednym pomieszczeniu z kryminalistami - mówi Małgorzata Włodarczyk z Greenpeace, którą wraz z sześcioma kolegami zatrzymała w czwartek policja.

Ekologów zatrzymano, bo gdy w hotelu Qubus rozpoczynała się konferencja na temat ochrony Bałtyku z udziałem siedmiu europejskich ministrów ochrony środowiska, rozpostarli na fasadzie transparent z napisem "Brudny i przełowiony - witamy nad Bałtykiem". Płachta wisiała przez kilkadziesiąt minut. Sami uczestnicy konferencji twierdzili, że nie narusza to przebiegu obrad. - Nie mamy nic przeciwko tego typu manifestowaniu poglądów ekologicznych - komentował happening prof. Mieczysław S. Ostojski, który przewodniczył obradom.

Zdjęcia transparentu zażądała jednak policja, wezwana przez ochronę hotelu. Ekolodzy zwinęli wtedy transparent. "Przewieziemy was na komisariat, spiszemy i zakończymy sprawę" - usłyszeli ekolodzy od policjantów. W komisariacie ekolodzy usłyszeli jednak zarzuty o naruszenie miru domowego, bo "doszło do wtargnięcia na dach, z którego rozpostarto transparent". Dwóch Szwedów i pięciu Polaków z Greenpeace miało stanąć przed sądem w trybie 24-godzinnym. - Niektórzy koledzy do trzeciej nad ranem leżeli na podłodze w komisariacie, bo nie miał ich kto odkonwojować do izby zatrzymań - opowiada Włodarczyk. Przed oblicze prokuratora ją i pozostałych członków Greenpeace wczoraj przed południem dowieziono skutych kajdankami. - Takie obowiązują procedury - twierdzi rzecznik małopolskiej policji Dariusz Nowak. - Osoba, która usłyszy zarzuty, jest w sytuacji stresującej i może próbować ucieczki lub zachować się w nieprzewidziany sposób - tłumaczył powody użycia kajdanek.

Jeszcze przed południem prokuratura zgadzała się z policją co do zastosowania wobec członków Greenpeace trybu przyspieszonego. Jednak po dwóch godzinach śledczy zmienili zdanie. - Nie zatwierdziliśmy wniosków o postawienie przed sądem w trybie przyspieszonym, bo materiał dowody jest niepełny - oświadczyła po południu Bogusława Marcinkowska, rzeczniczka krakowskiej prokuratury. Co się stało? Oficjalnie chodziło o zweryfikowanie obszernych zeznań jednego ze Szwedów. Według naszych informacji śledczy nabrali wątpliwości, czy w ogóle doszło do popełnienia przestępstwa. Trudno np. mówić o wtargnięciu na dach, skoro uczestnicy akcji w Qubusie byli zameldowani w hotelu i mieli dostać klucz do wejścia na taras, z którego rozwiesili transparent. Policja przed postawieniem zarzutów nie zweryfikowała jednak listy gości. Prokuratura zarządziła też oględziny samego tarasu, by sprawdzić, czy rzeczywiście mogło dojść do wtargnięcia. W piątek po południu ekologów wypuszczono na wolność, prokuratura zapowiedziała weryfikację dowodów. Kilkanaście dni temu w podobnej sprawie umorzono śledztwo przeciwko działaczom Greenpeace, którzy wymalowali hasło na kominie elektrowni w Bełchatowie.

Ekolodzy nie kryją oburzenia z powodu zatrzymania. - W każdym demokratycznym kraju obywatele mogą pokojowo manifestować swoje zdanie, a akcja Greenpeace miała charakter pokojowy. Nie wyrządziliśmy żadnych szkód i opuściliśmy miejsce zdarzenia na wezwanie policji - podkreśla Maciej Muskat, dyrektor polskiego biura Greenpeace.

- Akcja ekologów była przejawem wolności obywatelskiej - uważa prof. Andrzej Zoll, były rzecznik praw obywatelskich. - Nawet jeśli przekroczono pewne granice i naruszono prawa właścicieli hotelu, to można to załatwić na drodze cywilnoprawnej, niekoniecznie zatrzymując ludzi i pozbawiając ich wolności. Sam fakt, że prokuratura wycofała się z zastosowania trybu przyspieszonego może świadczyć, że początkowa reakcja była nieadekwatna i przesadzona.

21:20, ekologiapolityczna
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 listopada 2007
Wojna o nasiona w Unii Europejskiej
Partia Zielonych 2004 popiera Stavrosa Dimasa nie zgadzającego się na uprawy genetycznie modyfikowanej kukurydzy w Unii Europejskiej
środa, 07 listopada 2007
Interia.pl: Rowerem do pracy

Godzina 6.30, pełen pasażerów tramwaj. Wszyscy wysiadają - coś się zepsuło w jednym z wagonów i tworzy się zator. Pasażerowie dzwonią do pracy, że się spóźnią, nie wiedzą, co robić. Przesiadka - jeszcze tylko dwadzieścia pięć minut i będzie można odetchnąć z ulgą. Jeszcze cztery miesiące do urlopu, jeszcze dwadzieścia lat do emerytury. A gdyby tak rzucić to wszystko i przesiąść się na rower...

Godzina 5.30, zima, zatłoczony, rozklekotany bus, wiozący do pracy apatycznych pracowników wszelakich branż. Zaparowane okna, duszno, ciemno. Ludzie nieskorzy do rozmów, jakby w letargu, niekiedy jeszcze drzemią. Kierowca klnie przez CB-radio, pali papierosy i dodaje gazu, by wyprzedzić na trzeciego konkurencję.

Godzina 7.00, prezes dużej firmy mknie w komfortowym samochodzie do pracy. Przez lekko przyciemnione szyby ma piękny widok. Dwie wyrośnięte nastolatki plotkując wyprzedzają go i zostawiają daleko z tyłu. Śpieszą się, idą na zakupy. A prezes pędzi dalej. Właśnie z firmy dzwonią, że kluczowy kontrahent nie ma ochoty spotkać się godzinę po wyznaczonym terminie. Prezes sunie ulicami miasta i wie, że ten kontrakt ma z głowy. Luzuje krawat i przełyka gorycz porażki. O wyraźnie przyspieszył i wrzucił dwójkę... nie, ostre hamowanie i przez głośno mówiący po klimatyzowanym wnętrzu niesie się piskliwy głos księgowej. Pyta z którego konta przelać sumę na ratę leasingową za samochód. Prezes wie tylko tyle, że spóźnienie kosztowało go raty za cały ten rok, ale pędzi dalej. Komputer VDO pokazuje średnią prędkość i spalanie. Dziewięć kilometrów na godzinę i piętnaście litrów na sto kilometrów..

A gdyby tak rzucić to wszystko i przesiąść się na rower...


Całość: Interia.pl

19:35, ekologiapolityczna
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 01 listopada 2007
Zielone.info: Koniec plastikowych torebek

Zapewne ucieszy zielone organizacje wieść, iż w stolicy naszego kraju zakupy będzie się pakować już nie w foliowe a w papierowe lub materiałowe torby. Stolica idzie śladem Łodzi, która takie prawo właśnie wprowadza. Autorem pomysłu jest PiS'owski radny - Maciej Maciejowski. Może on liczyć na poparcie ze strony PO, która posiada najwięcej mandatów w radzie.

Jak donosi "Życie Warszawy", czeka nas wielka zmiana w sklepach. Zakupy będziemy pakować do papierowych lub materiałowych toreb, a nie - jak dzisiaj - do foliowych. Stolica idzie śladem Łodzi, która takie prawo właśnie wprowadza.
- Nawiążemy kontakt z władzami Łodzi, by mieć dobry wzór do naśladowania. W Warszawie też powinniśmy wprowadzić taki zakaz - mówi Maciej Maciejowski, warszawski radny PiS. I dodaje, że poruszy sprawę na posiedzeniu komisji ochrony środowiska Rady Warszawy.

Radny PiS może liczyć na poparcie Platformy Obywatelskiej, która w radzie ma najwięcej mandatów. - Podpisujemy się pod tym obiema rękami - mówi Maciej Wyszyński, wiceszef komisji ochrony środowiska (PO). Z zakazu nie ucieszą się kupcy, dla których wiązałoby się to z dużymi kosztami. Za pięć tys. tzw. torebek zrywek trzeba zapłacić ok. trzech zł. Jedna papierowa torba porównywalnej wielkości to koszt 0,50-0,80 zł. - Jeśli wprowadzą taki zakaz, to jakoś sobie poradzę. Trzeba będzie namawiać klientów na torby materiałowe, których używa się przez lata - mówi Anna Przybyszewska, współwłaścicielka sklepu spożywczego na Bemowie. Problem toreb może na pierwszy rzut oka nie wygląda poważnie, ale statystyki są porażające - w Warszawie codziennie wydaje się ok. miliona plastikowych reklamówek.

Radni Warszawy mają tylko jedną wątpliwość. - Nie wiem, czy możemy taki zakaz narzucić handlowcom - zastanawia się Wyszyński. Uchwały może bowiem nie zatwierdzić wojewoda. Decyzję podejmie już urzędnik z rządu PO.

Źródło: Zielone.info

04:45, ekologiapolityczna
Link Dodaj komentarz »
Zielone.info: A jednak przez Łomżę?

Rospuda ocalona? Stanisław Żelichowski, poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego i bezsprzeczny faworyt na Ministra Ochrony Środowiska zapowiada wycofanie się z Rospudy i budowę trasy przez Łomżę. W programie PO widać podobne rozwiązanie.

To wszystko jest w jawnym kontraście z oślim uporem z końca zeszłego roku i początku tego. Przypominamy, że przed wyborami samorządowymi na Podlasiu, Donald Tusk obiecywał przecież mieszkańcom Augustowa drogę przez środek Doliny Rospudy, wiedząc że jest to wariant bezprawny, nieuzasadniony ekonomicznie i co najważniejsze – nie ma szans na realizację. PO wtórowało wówczas braciom Kaczyńskim, odsądzając ekologów od czci i wiary, w czym przodował burmistrz Augustowa Leszek Cieślik, obecnie świeżo wybrany poseł Platformy.

Teraz Minister Środowiska z PSL i Tadeusz Jarmuziewicz z PO powiedzieli: Tak. Ekolodzy mieli rację. Opozycjoniści wobec budowy przez Rospudę to koniunkturaliści i ekooszołomy (patrz: Tusk i Cieślik, w mniejszym stopniu Pawlak).

Cieszę się, że w końcu podjęto jedyną możliwą i racjonalną decyzję. Szkoda, że zmarnowano na podjęcie tej decyzji 2 lata, a nawet 15 lat. Jeszcze bardziej szkoda, że politycy mówią to, co 'lud' chce usłyszeć, zamiast walić prosto z mostu. Wiarygodność PO w tej sprawie jest wielce ograniczona, bo dotychczas to oni właśnie najgłośniej wspierali wariant augustowski, na czele z Donaldem Tuskiem.

Po raz pierwszy głośno zaczęto mówić o całkowitym ominięciu Augustowa, o co walczyły organizacje ekologiczne od samego początku. Zdanie ekologów podzielili niezależni eksperci GDDKiA ze firmy konsultingowej Scott Wilson, która za optymalną i najtańszą trasę uznała wariant łomżyński. Scott Wilson jest międzynarodową firmą konsultingową świadczącą zintegrowane usługi inżynieryjne, środowiskowe, planistyczne i zarządzania na terenach zabudowanych i niezabudowanych na całym świecie.

O tym co mówili Zieloni i ekolodzy już od kilkunastu lat np. tu:
http://maruti.salon24.pl/7274,index.html

Źródło: Zielone.info

Zapraszamy na strony kampanii "Przyroda"

04:43, ekologiapolityczna
Link Dodaj komentarz »
30.10, Zielona reforma podatkowa

Czy podatki mogą przyczynić się do poprawy stanu środowiska a jednocześnie zmniejszyć bezrobocie? Na czym polega Ekologiczna Reforma Podatkowa i czy jest szansa na jej wdrożenie w Polsce po wyborach 21. października 2007?

Gośćmi Cezarego Łasiczki, redaktora TOK FM, byli dr Andrzej Kassenberg, prezes Instytutu na rzecz Ekorozwoju, oraz Dariusz Szwed - współprzewodniczący partii Zieloni 2004.

Posłuchaj audycji: http://serwisy.gazeta.pl/tokfm/4,82893,,,,4644304.html

Zapraszamy na strony kampanii Zielona gospodarka.


04:39, ekologiapolityczna , Audycje
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 października 2007
24.10, O przedwyborczym sondażu Greenpeace

Dlaczego kwestie ekologiczne powinny być jednymi z kluczowych dla partii, która zwyciężyła w wyborach? Czy Platforma Obywatelska, deklarująca w przedwyborczym sondażu GP zatrzymanie prac budowy obwodnicy przez Dolinę Rospudy, wywiąże się ze swoich obietnic?

Gośćmi Cezarego Łasiczki, redaktora TOK FM byli rzeczniczka i rzecznik Greenpeace Polska - Ewa Jakubowska i Jacek Winiarski oraz Dariusz Szwed - współprzewodniczący partii Zieloni 2004 i Jan Rzymełka - poseł na Sejm RP z ramienia Platformy Obywatelskiej.

Posłuchaj audycji: http://serwisy.gazeta.pl/tokfm/4,82893,,,,4644206.html

Przeczytaj odpowiedzi partii politycznych na pytania Greenpeace.

19:42, ekologiapolityczna , Audycje
Link Dodaj komentarz »
Wyniki wyborów 2007

Państwowa Komisja Wyborcza ogłosiła oficjalne, ostateczne wyniki wyborów do Sejmu i Senatu. Frekwencja w wyborach wyniosła 53, 86%

Liczba osób uprawnionych do głosowania - 30 615 571

Wzięło udział 16 495 045 osób uprawnionych do głosowania.

Frekwencja wyniosła 53, 86%

Liczba głosów nieważnych 335 tys. 532 - to 2, 4% ogólnej liczby oddanych głosów

Ilość mandatów dla poszczególnych partii

PO - 209 mandatów

Na listę nr 8 zgłoszoną przez Komitet Wyborczy Platforma Obywatelska RP oddano 6 701 010 głosów, to jest 41,51%,

PiS - 166 mandatów

Na listę nr 6 zgłoszoną przez Komitet Wyborczy Prawo i Sprawiedliwość oddano 5 183 477 głosów, to jest 32,11%

LiD - 53 mandaty

Na listę nr 20 zgłoszoną przez Koalicyjny Komitet Wyborczy Lewica i Demokraci SLD+SDPL+PD+UP oddano 2 122 981 głosów, to jest 13,15%

PSL- 31 mandatów

Na listę nr 10 zgłoszoną przez Komitet Wyborczy Polskiego Stronnictwa Ludowego oddano 1 437 638 głosów, to jest 8,91%

Mniejszość Niemiecka - 1 mandat

Na listę nr 19 zgłoszona przez Komitet Wyborczy Wyborców "Mniejszość Niemiecka" w okręgu nr 21 oddano 32 462 głosy, to jest 0,20%

W Senacie Platforma zdobyła 60 mandatów, PiS 39. Jedno miejsce przypadło kandydatowi niezależnemu Włodzimierzowi Cimoszewiczowi.

Źródło: Gazeta.pl 

19:19, ekologiapolityczna , ul. Wiejska 4/6/8
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5